Skocz do zawartości

Król małych rzek i potoków

Adam

128 wyświetleń

Opiszę swoją przygodę wędkarską z tego roku. Miała ona miejsce w pierwszych 
dniach stycznia, chociaż planowana była trochę szybciej. Postanowiłem zmierzyć się z czymś 
zupełnie dla mnie nowym i nieznanym, a dokładniej zapolować na jedną z 
najszlachetniejszych ryb jakie pływają w mojej okolicy. Tą piękną i majestatyczną rybą jest 
pstrąg, ale nie mam na myśli pstrąga tęczowego złowionego w jakimś „dołku rozpaczy” na 
łowisku komercyjnym (nie zrozumcie mnie źle takie łowiska też są potrzebne i również na 
nich łowię gdy mam ochotę zjeść świeżutkiego pstrąga), tylko prawdziwego „króla” małych 
rzeczek i potoków PSTRĄGA POTOKOWEGO. Trochę rozwinąłem się na wstępie ale to 
chyba dla tego, że zakochałem się w tej rybie i poświęciłem jej cały swój wolny czas. 

Tymczasem…. cofnijmy się do chwili , gdy ta myśl wpadła mi do głowy. 

Jest końcówka grudnia 2017 roku wszyscy są ogarnięci przedświątecznym 
szaleństwem, a ja z samego rana spakowałem ponton i już przed świtem byłem na jednym z 
większych i piękniejszych jezior w mojej okolicy. Dzień zapowiadał się być piękny i 
słoneczny choć chłodny, gdzie nie gdzie w lesie przy gruncie widziałem przymrozek i 
wiedziałem, że tego dnia zapoluję na tłuste mamuśki. 


Jezioro było płaskie jak stół totalna flauta zero falki, nie jest to idealna pogoda na 
szczupaka, ale dzień szybciej dotarły do mnie nowe woblery, więc trzeba będzie je 
wypróbować, padło na trolling. Metoda ta okazała się strzałem w 10, po niespełna 30 
minutach czuję mocny opór na końcu wędki, nie był to strzał w przynętę tylko jakby coś 
ciężkiego uwiesiło mi się na końcu zestawu. Pomyślałem sobie, że to pewnie zielsko bo 
wypływałem z rynny na płyciznę ,jednakże odruchowo zaciąłem. Okazała się to piękna 
mamuśka 86 cm. 

Odhaczam buziak i do wody, po kolejnych około 20 minutach czuję potężne uderzenie na 
kiju, myślę ta będzie większa, ale nie chwilę później w podbieraku ląduje szczupak 78 cm . 

 

 

Była to ostatnia ryba oraz ostatnie branie tego wypadu. Samotnie przemierzając 
niespełna 200 ha jezioro w ciszy podziwiałem jego uroki. Liczne czaple białe siedzące na 
gałęziach bukowego lasu porastającego wschodni brzeg jeziora leniwie wygrzewały się w 
ostatnich promieniach słonecznych 2017 roku. Te pięknie widoki pozornie martwego jeziora 

pozwalały mi na zrobienie „rachunku sumienia” i zastanowieniu jak ukierunkuję 
swoje wędkarskie wyprawy w kolejnym roku. Hmmm….. 

 

1. Okonie ( piękne powyżej 30 cm) były i to liczne 

2. Sumy (i te większe i te mniejsze ? ) też były 

3.szczupaki także ( nie zliczyłbym ich) 


4. Bolenie (no może Bolki około 50 cm), klenie, węgorze, również. 


Ryb w 2017 roku było naprawdę wiele ale czułem jakiś niedosyt, i wcale nie 
był on wywołany utratą jedynego sandacza w roku który spadł pod samymi 
nogami przez głupotę. Wszystkie te ryby łowię już od lat i nie są to pojedyncze 
sztuki tylko cyklicznie powtarzające się wypady w większości kończące się ładną 
sztuką. Czułem jakbym zatrzymał się w miejscu, w myślach wymieniałem sobie w 
porządku alfabetycznym wszystkie ryby które znam i w końcu doszedłem do litery 
P. Pstrąg potokowy, tak pstrąga nigdy nie złapałem. Prawdę mówiąc nigdy nie 
widziałem dzikiego potokowca na żywo. Po powrocie do domu od razu zabrałem 
się za lekturę zarówno w Internecie jak i w prasie wędkarskiej. Setki 
przeczytanych artykułów, dziesiątki obejrzanych filmów , ogarnęła mnie 
„pstrągowa gorączka”. Niestety nadal był grudzień czyli okres ochronny, nie 
mogąc się doczekać kompletowałem sprzęt na pierwszą wyprawę. Godzinami 
wpatrywałem się w internetową mapę, szukając odpowiednich miejsc do połowu 
pstrąga, aż w końcu znalazłem niewielką rzeczkę około 60km. 

Wreszcie nadszedł długo oczekiwany styczeń. Po sylwestrowej zabawie trzeba 
było odpocząć, więc 3 stycznia z samego rana postanowiłem wyruszyć na 
„polowanie”. Jak to najczęściej bywa pogoda spłatała mi figla, silny wiatr i 
padający deszcz, no trudno najwyżej zmoknę nie odpuszczę za długo czekałem na 
ten dzień. Po dojechaniu na miejsce ukazał mi się piękny stary młyn, rzeczka wiła 
się jak wąż. Widoki aż zapierały dech w piersiach w głębokim wąwozie płynęła 
nie zbyt głęboka rzeczka z krystalicznie czystą wodą. Po cichu podszedłem do 
brzegu (oczywiście taki był plan) i trach pękła gałąź pod butem. Przez okulary 
polaryzacyjne widzę jak spod zatopionego korzenia ucieka mała rybka około 15 
cm . Serce zaczyna szybciej bić w głowie kotłują się myśli kurcze spłoszyłem go, 
mogłem się bardziej postarać, a jeśli to był ten jedyny? Z jednej strony byłem 
załamany, że przez nieuwagę spłoszyłem pstrążka, ale z drugiej natomiast byłem 
bardzo zadowolony, że tyle czasu poświęconego na studiowaniu map rzeczki nie 
poszło na marne. Tak znalazłem odcinek na którym występują pstrągi (a na pewno 
jeden), może i nie był imponujących rozmiarów ale był. Nie poddając się posłałem 
małą gumkę w miejsce w które uciekła ryba, ale nie przewidziałem że 2 gramowa 
czeburaszka będzie za lekka i nie dojdzie dna w takim nurcie. 

 Spojrzenie w pudełko z przynętami, chwila zastanowienia i wybór padł na 
obrotówkę. Czarna błystka z żółtymi kropkami wylądowała w wodzie pod prąd pięknie 
pracowała na kiju do 7 gram. Pierwszy rzut nic, drugi nic, ale w trzecim ruszył jakiś 
mikrus (wielkości tego co go spłoszyłem) za moją przynętą. Niestety dałem ciała 
podciągnąłem obrotówkę za blisko i pstrąg spłoszył się na mój widok. W to miejsce 
oddałem jeszcze parę rzutów ale nic już nie chciało zjeść mojej przynęty. Idąc dalej 
wzdłuż brzegu razem z prądem rzeki, przez głowę przepływały mi myśli co zrobiłem źle i 
dlaczego aż tak się spaliłem na widok pstrąga wystarczyło tylko przytrzymać obrotówkę 
w miejscu przecież pod prąd i tak by pracowała, może będą kolejne. No trudno stało się 
już nic więcej nie poradzę, wnioski wyciągnięte idę dalej. W oddali widzę podobną 
miejscówkę przewrócone w poprzek rzeki drzewo z gałęziami pod wodą. Tym razem 
zatrzymam się trochę dalej od miejscówki. Przyklejony do drzewa jak mucha do lepu 
zarzucam. Przynęta ląduje idealnie tam gdzie chciałem, kilka obrotów korbki kołowrotka 
i tak jest piękne branie. Po krótkim, ale emocjonującym holu pstrąg ląduje na brzegu. Nie 
jest zbyt wielki( niespełna 25 cm) ale pierwszy, tak nie mogłem w to uwierzyć pierwszy 
pstrąg w życiu. Szybka sesja zdjęciowa i rybka wróciła do wody. 

Po chwili euforii znowu zacząłem rozmyślanie, rybka jest piękna kolorowa ale trochę 
mała ( apatyt rośnie w miarę jedzenia). 

Kolejne spojrzenie do pudełka i może tym razem wobler. Wzrok mój przykuł 7 cm 
wobler w kolorze bardzo jaskrawego pomarańczu, ale woda była krystalicznie czysta więc 
obawiałem się, że mógłby odstraszyć i tak bardzo płochliwe ryby. Padło na 5cm wobler 
przypominający pstrąga w stonowanym kolorze. Szybka zmiana przynęty i rzut w to 
samo miejsce. Tak było w teorii, niestety praktyka była ciut inna i wobler zawisł na 
gałęzi. Nie chcąc stracić jeszcze nie ochrzczonego woblera próbowałem go jakoś zdjąc z 
tej gałęzi, skończyło się tylko na pęknięciu fluokarbonu, utopieniu woblera no i 
wystraszeniu wszystkich pstrągów w okolicy. Przedzierając się przez nadbrzeżne krzaki 
próbując narobić jak najmniej hałasu zauważyłem podmytą burtę. Znowu wyciągam 
pudełko z przynętami, pozostały same żarówiaste kolory, pomarańcz bije po oczach, 
postanowiłem, że wezmę mniej rażący. Na końcu wędki ląduje 7 cm pływający wobler. 
Zatrzymałem się jakieś 15m przed wytypowaną miejscówką, puszczając wobler z prądem 
zaczekałem aż dopłynie prawie pod sam brzeg. Zamykając kabłąk kołowrotka zacząłem 
zwijać przynętę z częstymi przerwami, w momencie gdy wobler wpływał na płytszą wodę 
nastąpiło branie. Tym razem było to dużo silniejsze uderzenie. Po zacięciu usłyszałem 
piękną „muzykę” płynącą z hamulca kołowrotka. Hol ryby był cudowny, pstrąg 
wyskakiwał wściekle nad wodę próbując pozbyć się przynęty, wykorzystywał prąd wody 
aby uciec w swoje podwodne kryjówki. Po przykręceniu hamulca udało mi się 
doholować pstrąga do brzegu. Po wyjęciu ryby z wody byłem w szoku, nie dowierzałem 
że udało mi się złowić taką rybę i to pierwszego dnia. Ten był już znacznie większy i 
masywniejszy miał równo 38 cm ( w porównaniu z poprzednimi rybami, które widziałem 
ten wydawał się kolosem). 

Zmiana przynęty na wobler okazała się być skuteczna w selekcji mniejszych sztuk. 
Jednak nie mogłem w 100% potwierdzić tej zależności ponieważ czas leciał nie 
ubłaganie. Po zrobieniu szybkiego zdjęcia i wypuszczeniu ryby zdałem sobie sprawę, że 
nie zostało już mi wiele czasu do końca krótkiego styczniowego dnia, a przede mną 
jeszcze kawał drogi powrotnej przez las. Wracając samochodem do domu już w myślach 
planowałem sobie kolejny wyjazd na pstrągi (a było ich jeszcze kilka do póki zima nie 

skuła lodem mojej pstrągowej krainy). Tej zimy dopadła mnie „pstrągowa gorączka” 
mam nadzieję, że zarażę nią chociaż część osób czytających mój artykuł. 

Pamiętajcie tylko o wypuszczaniu złowionych ryb, gdzieś kiedyś słyszałem takie 
słowa cyt. „ PASJI SIĘ NIE ZABIJA” bardzo mi się one spodobały i mam nadzieję, że 
ich autor nie będzie miał mi za złe, że przytoczyłem je w moim tekście. 

Od pory napisania tego tekstu minął ponad rok a ja zakochałem się w łowieniu szczególnie zimowych pstrągów.

 

1.jpg.f8b2ca818a47e3982af0f8dc14aad648.jpg2.jpg.527a80e77905f2a36da23d4802b232c0.jpg3.jpg.7f456e818b44bbf9d093dc8fac4387a6.jpg4.jpg.dffe76cba657c3508480d863bceaaf66.jpg7.jpg.b4d65748d986300ccf35677321cba538.jpg8.jpg.2a4282449acc0da3947bf5194b9507f1.jpg9.jpg.660724f2dbdf83f3ed2cc6cae193bdd8.jpg10.JPG.04a003d978e0dd45c69660a301df532d.JPG11.JPG.96bf910f093141bea53d43f244f83b00.JPG12.jpg.5be6bdf9680247c874a6de644b13926a.jpg



2 komentarze


Rekomendowane komentarze

Ciekawy wpis, miałem podobną historię z pstrągiem 🙂 Patrząc na fotki masz już trochę ryb na koncie 👍

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...